Patrycja – po prostu. Kobieta obecna całą sobą, całym sercem w życiu i świecie, przede wszystkim dla siebie, dla ludzi…
Nie mam wygórowanego syndromu „pomagania”. Żyję tym, co jest realne. Blisko ziemi. Blisko ludzi i blisko Temu, co nas porusza. Pomaganie na tym bardzo głębokim poziomie, to dawanie, a żeby dać potrzebne jest by przyjąć, to co od Mamy i to co od Taty i być z tym w wewnętrznej zgodzie i harmonii.